młodzież

Chłopak z lasu – czyli miłość od pierwszego pomostu

Udostępnij:
Niestety, niektórzy rodzice ogromnie dużo pracują i nie mają czasu dla swoich dzieci. A jeśli się rozejdą, to już w ogóle katastrofa! Dokładnie tak stało się z rodzicami dwunasto, no prawie trzynastoletniej, Mony, głównej bohaterki książki „Chłopak z lasu”. Mama, zarówno jak tata, jest politykiem. Monie czasami wstyd przyznać się, w jakiej partii pracują. A że są wakacje (czyli za niedługo wybory), praktycznie w ogóle nie mają czasu dla swojej córki. W jednym zdaniu – Mona ma przekichane!

Jak przed chwileczką wspomniałam, trwają wakacje. Dziewczyna przyjechała ze swoim tatą do domku letniego, lecz co to za wyjazd, jeśli tata wyjeżdża do pracy rano, a wraca wieczorem?! No i Mona jest sama. Ale tylko do… No właśnie! Pewnego dnia, gdy Mona, jak co dzień, idzie nad jezioro popływać, na pomoście siedzi nieznany jej chłopak ze skołtunionymi włosami. Nieznajomy rzucił jej tylko „Cześć”, po czym się odwrócił. Mona nie spodziewała się obecności innych na pomoście o tak wczesnej porze. Wskakując do wody, ochlapała nieznajomego. Trochę specjalnie. A ten strasznie się zdenerwował, odwrócił na pięcie i odszedł.

Jeszcze tego samego dnia, Mona spotyka kudłacza po raz drugi. Dziewczyna trenuje biegi. Trener powiedział, że przez wakacje również musi dbać o swoją kondycję. Ćwiczy. Kiedy zobaczyła (nie)znajomego, zaczęła wpatrywać się w jego intensywnie zielone oczy. No i tak długo się gapiła, że przewróciła się tuż przed nogami chłopaka. A ten, nie odczuwając żadnej empatii, zaśmiał się. Rodzice chyba nie nauczyli go kultury. Ale mimo tego, Mona zapytała, czy nie poszedłby z nią na pomost. Zgodził się.

Gdy usiedli razem na pomoście, chłopak uśmiechnął się. Jego uśmiech był rozbrajający. Po krótkiej rozmowie, Mona weszła do wody. Tym razem już tak, by go nie ochlapać. Przepłynęła kawałek i zawróciła. Usiadła na ręczniku. Wzrok chłopaka krążył między brodą Mony a jej brzuchem. Trochę ją to denerwowało, lecz mimo tego nie odeszła. Kudłacz był jednym rówieśnikiem Mony w tej miejscowości. Po jakimś czasie, dziewczyna zapytała go, jak ma na imię. Mikael – taka padła odpowiedź. Mikael musiał już iść. Nie mógł zostać dłużej na pomoście. Tylko skąd znał imię Mony?!
 

Kolczyki. Mona bardzo chciałaby przebić sobie uszy. Ale tata się na to nie zgadza. Jeśli chodzi o ten temat, zawsze mówi 'nie’. Wyobraźcie sobie jego złość, kiedy zobaczył czerwone kolczyki w uszach swojej córki. Ba, złość to mało powiedziane. Kto przebił Monie uszy? Czy zrobił to chłopak z lasu?

W książce pojawia się jeszcze jeden bohater, a właściwie to bohaterka. Jest nią Natalia, przyjaciółka Mony. Natalia przyjeżdża z miasta. Ma już dość ciągłego zgiełku. Jednak nie zostaje na długo, choć dziewczyny bardzo się lubią. Jaki był powód szybkiego powrotu Natalii, tego Wam nie ujawnię. Jestem w pełni przekonana, że wiecie, co należy zrobić.

Dlaczego z sąsiedniego gospodarstwa znikają świnie? Kto je kradnie? Takie i inne pytania nasuwają się nam już po kilku pierwszych rozdziałach. Trzeba być cierpliwym i dotrwać do ostatnich stron (co nie jest trudne do wykonania, gdyż nie jest łatwo oderwać się od książki), by poznać odpowiedzi.

„Chłopak z lasu” to lektura o inności, buncie, pierwszej miłości i (nie)posłuszeństwie oraz jego skutkach. O, tym, że nie możemy kierować się wyglądam. O tym, że naszą drogę, przede wszystkim, powinno wskazywać serce. Wiadomo, rozum też trzeba czasem dopuścić do głosu, ale niekiedy nie ma nawet takiej potrzeby. Serce (prawie) zawsze pokazuje prawidłową ścieżkę.
 

Warto również zaznaczyć, że „Chłopak z lasu” jest książką na długo zapadającą w pamięci, a w szczególności jej zakończenie. Gdy lekturę mamy już za sobą, zastanawiamy się, czy główna bohaterka postąpiła dobrze, czy też nie. Ale to każdy już musi ocenić samemu, dlatego nie zdradzę Wam ani przebiegu ostatnich zdarzeń, ani mojego zdania na ten temat.

Przejdźmy teraz do autora. Jeśli zaufamy przekładowi Agnieszki Stróżyk, Mårten Melin zasługuje na gromkie brawa! Napisał tę książkę naprawdę znakomicie, o czym świadczy czytanie jej jednym tchem. Przeniósł nas w baśniowy świat, czego wcale, a wcale, nie odczuwamy. A, i jeszcze jedno. Wcielił się w postać Mony. Czytając tę pozycję, nawet nie przychodzi nam do głowy, że w taki sposób może pisać (i tłumaczyć, oczywiście) osoba dorosła. W jednym słowie – wow!

A Wy sięgnijcie po to wydawnictwo i zupełnie niespodziewanie przenieście się do świata baśni.

Tytuł – Chłopak z lasu
Tekst – Mårten Melin
Przekład – Agnieszka Stróżyk
Wydawnictwo Zakamarki, Poznań, 2016