dzieci

Opuszczony dom – czyli historia o tym, jak wyciągnąć pomocną łapę

Udostępnij:

Na początek zaznaczę, że jeśli chcecie wziąć się za przeczytanie serii „Bajka na końcu świata” (bo naprawdę warto!), musicie zacząć od „Ostatniego ogrodu”, czyli pierwszej części. Ja „Ostatni ogród” mam już za sobą i opisałam moje wrażenia tutaj.

Jestem przekonana, że ci, którzy przeczytali pierwszą część, pamiętają groźne „Uuu”. To właśnie od owego „Uuu” zaczyna się druga część. Wiktoria i Bajka pędzą jak szalone, aby niebezpieczny dym je nie dopadł. O nie, dym już zmierza w ich kierunku, już prawie je dogania! Ufff, przyjaciółki zdołały uciec.

Dla niewtajemniczonych dodam, że Wiktoria jest dziewczynką z burzą czarnych loków, a Bajka to piękna i urocza sunia.

Wróćmy do przygód przyjaciółek. Dziewczynka nagle zaczyna kaszleć, kręci się jej w głowie i… bach! Mdleje. Na całe szczęście jest przy niej Bajka, która ma głowę na karku i wie, co zrobić. Otóż suczka zaciągnęła Wiktorię do tytułowego, opuszczonego domu. I to na dodatek z bardzo wygodnym łóżkiem!

Niestety, Wiktoria zachorowała i nocą nie może wypatrywać światełka od rodziców. Tak, jak w pierwszej części, przyjaciółki szukają rodziców dziewczynki i codziennie, każdej nocy, wypatrują światełka. To właśnie ono wskazuje im drogę, którą mają pokonać następnego dnia.

Gdy Bajka zagląda do opuszczonej kuchni, żeby poszukać czegoś do zjedzenia, natyka się na kocyk adopcyjny. To właśnie on przypomina jej o dawnych latach spędzonych w schronisku. Wtedy każda sobota była najlepszym dniem tygodnia, gdyż to właśnie ona była dniem adopcji. Teraz Bajka ma swoją panią i zarazem najlepszą przyjaciółkę, Wiktorię, dziewczynkę z czerwoną czapeczką na głowie, a pod czapeczką – z burzą czarnych loczków!

Po wspominaniu schroniska, czyli wiecznego czekania na właściciela, Bajka przypomina sobie, po co tutaj przyszła. Sunia słyszy jakieś głosy, a jak się po chwili okazało, wypowiadały je smakowite ciastka z czekoladą (tak, w tym komiksie występują gadające ciastka, lecz to nie pierwszy cudaczny moment w „Opuszczonym domu”). Całej historii z owymi ciastkami Wam nie opowiem. Mam nadzieję, że poznacie ją sami!

Dodam jeszcze, że nie tylko Bajka wspominała tutaj dawne lata. Wiktoria zobaczyła zabawkę dinozaura na regale w opuszczonym domu. Przypomniał się jej tata, a konkretnie pewien spacer. Zapewne zadajecie sobie teraz pytanie, czemu akurat mały, zielony dinozaur wydobył jej ten moment z pamięci. Tego również Wam nie zdradzę, więc jest tylko jedno wyjście – musicie sięgnąć po „Opuszczony dom”!

Dla tych, którzy jeszcze nie do końca znają Bajkę i Wiktorię wspomnę, że są to najlepsze kumpelki na końcu świata, a może i nawet na całym świecie! Zawsze się wspierają. W potrzebnych sytuacjach wyciągają pomocne dłonie i łapy. To przykład najpiękniejszej przyjaźni, jaka może istnieć!

„Opuszczony dom” to komiks, ale nie taki byle jaki komiks. Wystarczy, że powiem Marcin Podolec. Już samo nazwisko mówi bardzo wiele. Pan Marcin wykonał kawał dobrej roboty, spisał się nawet i na kilka medali! Początkujący komikserzy, i nie tylko, mogą brać z niego przykład!

A Wy przenieście się w postapokaliptyczny świat Wiktorii oraz Bajki i mocno trzymajcie kciuki, aby przyjaciółki znalazły rodziców dziewczynki!

Tytuł – Bajka na końcu świata. Opuszczony dom
Tekst i ilustracje – Marcin Podolec
Wydawnictwo Kultura Gniewu (Krótkie Gatki), Warszawa 2017