dzieci

Po co nam sztuka? – góra pytań, dwie góry odpowiedzi

Udostępnij:


Choć doba, podczas której celebrujemy edukację w naszym kraju, przypada w kalendarzu na czternasty dzień października, to właśnie wrzesień kojarzy nam się z nauką W sierpniu powoli dostrzegamy w sklepach zeszyty, markery i inne akcesoria, co naturalnie podgrzewa szkolną atmosferę i przygotowuje nas wszystkich do powakacyjnego powrotu do rutyny. „Witaj, szkoło!” – widzimy na zdjęciach z sal gimnastycznych w całej Polsce. Wraz z nadejściem września, co roku na tapecie pojawia się jeszcze jeden stały element, czyli dyskusja o systemie edukacji. I znów rozpoczynają się debaty na temat kanonu lektur, poziomu lekcji matematyki i prac domowych. Oczywiście nie powinniśmy zapominać, że polskie szkoły wypadają w rankingach międzynarodowych zdecydowanie powyżej średniej, jednak pewna sprawa od lat kraja moje serce na pół. Edukacja wizualna w szkole nie istnieje. Dlatego tak bardzo cieszy mnie, że na rynku pojawiają się propozycje dla najmłodszych, które w piękny sposób uwrażliwiają na sztukę. Zachęcają do przeżywania, zadawania pytań, stanowią świetną zabawę, jednocześnie edukując i kształtując w młodych czytelnikach świadomość estetyczną. „Po co nam sztuka?” jest dokładnie taką pozycją.

Skoro nasz system nie jest w stanie pomieścić edukacji wizualnej, a podstawa programowa zajęć plastycznych raczej nie zdałaby egzaminu na szóstkę, trudno oczekiwać, że w szkołach zostanie poprawnie poruszony temat sztuki współczesnej. Dodatkowo nie pomaga przekonanie, że jest ona zarezerwowana dla konkretnej grupy osób. „Cóż za bzdura!” – możemy powiedzieć. Przecież dzieci w wieku przedszkolnym i podstawówkowym bardzo często same tworzą sztukę współczesną. Jak inaczej nazwać nieregularne kształty, nietypowe łączenie technik i kolorów wraz z intencją płynącą prosto z serca? Katarzyna Witt, autorka książki „Po co nam sztuka?”, już na samym wstępie wyjaśnia, że to pojęcie, które mieści w sobie tak wiele spraw, że nigdy nie ma mowy o nudzie. To zdanie tak naprawdę idealnie opisuje także jej pozycję. Edukatorka i historyczka sztuki postanowiła w swojej publikacji oddać głos pracom z kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, dzięki czemu czytelnicy są wciągani w przygodę przez wyjątkowych bohaterów. Nie sposób zamknąć książkę, kiedy swoje historie opowiadają latający dywan, guma do żucia, czy też najprawdziwsza małpa. A gdy w grę wchodzi oprawa graficzna Oli Niepsuj, zdecydowanie nie można narzekać.

Przymierzając się do przybliżenia paru wyjątkowych postaci, nie mogę pominąć pewnego rodzaju wyliczanki przygotowującej nas na to, z czym spotkamy się na następnych stronach. Wyzwanie polega na dokończeniu zdania „Sztuka to…”. Pozwolę sobie wymienić kilka z opcji, które zaprezentowała autorka. Coś pięknego. Zabawa. Emocje. Królowa opowieści. Ślad po człowieku. Sztuką jest także gnuśna linia. To tytułowa bohaterka filmu Józefa Robakowskiego, której zmienność, wyjątkowość i spontaniczność sprawiła, że stała się także przewodniczką książki „Po co nam sztuka?”. Zmusza czytelników do uważnego przyglądania się detalom, interpretowania ich i poszukiwania nowych rozwiązań oraz inspiracji. Zaznacza, że znakomitą inspiracją może być na przykład rodzina oraz przodkowie, nawet ci sprzed ponad trzystu tysięcy lat. Abraham Cruzvillegas uważnie przyglądał się małpom, po czym malował je na ogromnych kawałkach papieru. Do jego dłoni nie trafiał jednak pędzel, a miotła. Dzięki godzinom poświęconym dokładnej analizie małp, artysta zaczął dostrzegać podobieństwa między członkami rodziny i zwierzęcymi krewnymi, dlatego małpy otrzymały imiona jego braci, dziadków, kuzynów, a nawet żony. Jestem pewna, że rodzina Cruzvillegas była wzruszona, ponieważ pan Abraham pokazał, jak wspaniale zna swoich bliskich.

Gdy już zatrzymamy tę podróż w czasie i wrócimy do aktualnego stulecia, miniemy niewiele niższą ode mnie asfaltową kulę i zadamy naszej przewodniczce pytanie, co taki eksponat robi w muzeum, gnuśna linia przeniesie nas do lodówki. Nie jest to żart bądź kłamstwo, więc radzę ubrać kurtki. Już wkrótce, za trzy miesiące, w parkach, na boiskach i przy pagórkach niczym grzyby po deszczu wyrosną bałwany. Oskar Dawicki postanowił nie uzależniać swojej zabawy śniegiem od pory roku. Jego muzealny bałwan jest dziełem sztuki, które trzeba regularnie wykonywać od początku. Mimo ochrony w postaci lodówki, puszysta i kulista rzeźba zamienia się w mokrą plamę. Zaprezentowany proces zmusza do zastanowienia się, co może stać się z nami, gdy jesteśmy niedopasowani do otoczenia. Dodatkowo rodzi pytania o trwałość oraz zmienność sztuki, a także jej funkcje. Niekiedy jest to przedstawienie problemu społecznego, a niekiedy zaproszenie do spotkania z drugą osobą, czego znakomitym przykładem może być dzieło grupy Slavs and Tatars, której latający dywan, zajmujący sporo przestrzeni muzealnej, zachęca do odpoczynku. Lecz odpoczynku nie w pojedynkę, a w towarzystwie innych osób akurat znajdujących się w muzeum.

Pozwolę sobie wrócić do cytatu, którym posłużyłam się wcześniej. Sztuka to królowa opowieści. Kostium ćmy Petrita Halilaja uszyty wspólnymi siłami z mamą artysty opowiada o mocy znikania, niewidzialności oraz zakładania masek. Olbrzymi, wiszący w powietrzu materiał wykonany przez Sandrę Mujingę opowiada o dostrzeganiu tego, co niewidoczne. Instalacja Honoraty Martin i Maksymiliana Podleśnego, konstrukcja przypominająca domek lub szałas, opowiada o stracie bliskiej osoby, pielęgnowaniu wspomnień i pamięci. Tak, sztuka jest królową opowieści. Dla małych i dużych. Z tym, że „mali” mają do niej utrudniony dostęp, ponieważ zależy on od decyzji „dużych”, niekiedy z lekka wystraszonych mylnymi przekonaniami o sztuce współczesnej. Nie powinniśmy odbierać dzieciom nauki oraz frajdy płynącej z obcowania z nią. To jasny komunikat, naturalnie wybrzmiewający z książki „Po co nam sztuka?” wydanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, w którym sama autorka współtworzyła dział edukacji, więc doskonale wie, jak zaciekawić odbiorców tą formą kultury. Jeśli któryś z czytelników miałby autorce coś do zarzucenia, nie bałabym się nazwać tę osobę złośliwą i zgryźliwą. Rewelacyjna. Taka właśnie jest książka Katarzyny Witt i Oli Niepsuj.

To spore wyzwanie dla autorek i autorów książek. Nie tylko nie zniechęcić najbardziej wymagającego czytelnika do danego tematu, ale również zaszczepić w nim iskrę i chęć do dalszego eksplorowania. „Po co nam sztuka?” tłumaczy podstawowe pojęcia, zapoznaje z muzealnymi przestrzeniami, zabiera w podróż w czasie, proponuje ćwiczenia oraz przedstawia bohaterów, którzy nie tylko edukują, ale również bawią. Palma (tak, ta warszawska), kula, bałwan, gnuśna linia i nocny motyl porywają do świata sztuki współczesnej i raczej nie są skłonni do podróży powrotnej. Książka Katarzyny Witt i Oli Niepsuj to bilet w jedną stronę. Mieliście nadzieję, że zobaczycie parę dzieł sztuki i zawrócicie na pięcie? W takim razie trafiliście na złą pozycję. Publikacja o kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie sprawia, że sztuka staje się wielowarstwową formą kontaktu z kulturą. Katarzyna Witt zadbała o to, aby nasza głowa nie przestawała pracować, a Ola Niepsuj dotrzymała jej tempa. Warstwa wizualna książki krzyczy: „Tak, wykonała mnie Ola Niepsuj (nietrudno to zauważyć) i jestem znakomicie przemyślana i zaprojektowana!”. Skoro zaczęliśmy od tematu szkoły, dodam, że dobór kolorów, typografii, proporcji oraz rozwiązania graficzne są zestawem na szóstkę z dwoma plusami. Niezwykle cieszę się, że o zilustrowanie tej pozycji poproszono właśnie Olę Niepsuj. Nic dziwnego, że „Po co nam sztuka?” została wyróżniona w konkursie „Najpiękniejsza Polska Książka 2025” Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek. To oczywiście nie jedyne odznaczenie. Nagroda na wspaniałym festiwalu w Bolonii, czy też nominacja do Warszawskiej Nagrody Literackiej to zaledwie dwa przykłady z całej listy uhonorowań.

Autorki zadbały o możliwość dostępu do sztuki nie tylko w teorii, ponieważ na stronie Muzeum widnieją scenariusze dla uczniów klas podstawowych, opracowane na podstawie książki. W szkołach nie ma miejsca na sztukę? Zobaczmy, jak bardzo możemy to zmienić. „Po co nam sztuka?”, stawiająca całą górę pytań i proponująca dwie góry odpowiedzi, udowadnia, że sztuka nie jest pojęciem zarezerwowanym dla konkretnej grupy. Jest dla przedszkolaka, mamy, babci, sąsiada, niani i taty. Dla każdego.

Tytuł – Po co nam sztuka?
Tekst – Katarzyna Witt
Ilustracje – Ola Niepsuj
Wydawnictwo Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Warszawa 2026